A co widzisz Ty?

with 2 komentarze

C_balwan

„Oko widzi tylko to, co umysł gotowy jest przyjąć”
Henri Bergson

A co jeśli rzeczywiście w swoim życiu dostrzegamy tylko to, na co wewnętrznie się zgadzamy? Dla przykładu: dwie osoby stoją przed starym, opuszczonym domem. Osoba A będzie widziała tylko ruinę. Osoba B zobaczy miejsce do stworzenia magazynu/ klubokawiarni/ biura etc. Przed tym samym domem może stanąć nawet 100 osób ale każda z nich będzie miała inne odczucia skojarzenia i myśli. Dzieje się tak, gdyż każdy z nas nosi w sobie swój własny osobisty filtr. Teraz patrzysz Ty na ten stary opuszczony dom i przychodzą Ci różne skojarzenia. Są one na tyle silne, że odruchowo idziesz za tym co pomyślałeś o tym miejscu. Może nie cierpisz starych gratów i wręcz masz na to alergię? Wnoszę, że niekoniecznie porwie Cię wizja zagospodarowania tego miejsca. Co się jednak stanie jeśli pomimo alergii i obrzydzonego widoku staroci, zdarzy Ci się przeżyć coś bardzo przyjemnego w podobnej scenerii? Twój zapis na dysku zyskuje nowy tytuł i kodowanie. Dlatego gdy znów staniesz przed starym opuszczonym domem, to już dopuścisz myśl fajnego zagospodarowania tej przestrzeni. Dzieje się tak dlatego, że „Umysł raz rozciągnięty przez nową idee nigdy nie powraca do swoich poprzednich rozmiarów” – Olivier Wendell Holmes

Bardzo lubię wykorzystywać tę wiedzę w pracy wychowawczej. Oto przykład takiej sytuacji, która zadziała się w czasie gdy pracowaliśmy z młodzieżą z Clubu Zioma Janka nad naszym musicalem ziomSTORY. Potrzebowaliśmy jakiegoś chłopaka do głównej roli tancerza w tym przedstawieniu. Ja od razu wiedzialam kto to mógł być, zresztą wszyscy byliśmy zgodni. Paweł z pewnością zagrałby tę rolę naprawdę widowiskowo. Tańczył z pasją break dance i uwielbialiśmy patrzeć na to podczas każdych zajęć tanecznych w klubie. Niestety Paweł nawet nie chciał o tym słyszeć. Na samą myśl, że miałby wystąpić na dużej scenie bolała go głowa i znajdował tysiące wymówek. Jednym z mocniejszych jego argumentów były treningi piłki nożnej na które regularnie uczęszczał. Tu już nie było o czym dyskutować. Po prostu to uszanowaliśmy, niemniej z poczuciem „ech, jaka szkoda”. Niedługo potem Paweł pojawił się na próbie ale przyszedł na nią, a właściwie przykuśtykał o kulach, ponieważ skręcił nogę i kilka tygodni miał mieć ją w gipsie. Postanowiłam wykorzystać tę okoliczność możliwie najlepiej dla wszystkich stron. Najpierw podzieliłam się z Kamilą-reżyserem moim pomysłem, a potem zapytałam Pawła czy zgodziłby się wejść na scenę z tymi kulami jako członek grupy tanecznej. My mieliśmy zmienić lekko scenariusz, tak żeby wyjaśnić publiczności obecność Pawła o kulach na scenie w grupie do tego tanecznej. Okazało się, że metoda małych kroczków-Kaizen w rozciąganiu umysłu Pawła była bezcenna. Chłopak bez wahania się zgodził (przecież nie musiał ani tańczyć ani nic mówić, a tylko wejść z grupą podczas występu na scenę i razem z niej zejść). Ba! Ten pomysł z jakiegoś powodu wydał mu się nawet genialny. Co się potem okazało: Paweł tak dobrze poczuł się na scenie, tak naturalnie (poza tym okazało się, że scena nie gryzie), że gdy minęło parę tygodni i gips został zdjęty z jego nogi, Paweł był już psychicznie i mentalnie gotowy wziąć rolę rolę głównego tancerza w następnym przedstawieniu(!). Tak też na kolejnym występie w Piastowie pod Warszawą dał niesamowity popis swoich umiejętności, przed pełną salą młodzieży, a nam ogromną radość z obserwacji autentycznego procesu pokonywania własnych granic w umyśle. „Umysł raz rozciągnięty przez nową idee nigdy nie powraca do swoich poprzednich rozmiarów” – Olivier Wendell Holmes. Każdy z nas to już w jakiś sposób zna ze swojego życia. Dlaczego mielibyśmy nie wykorzystać na co dzień tej wiedzy już świadomie, żeby w ten sposób powolutku opuszczać własną strefę komfortu? Złap ten moment gdy Twoje oko zobaczy, a umysł natychmiast odrzuci potencjalną szansę na rozwój i zmianę. Złapałeś/łaś? To teraz zadaj sobie pytanie: Co mogę zrobić dziś-teraz-już, choćby malutkiego, żeby zacząć rozciągać mój umysł na nową idee?

  • Anna

    Bardzo ciekawy artykuł! Kwestia przekraczenia swojej strefy komfortu oraz otwierania „klapek umysłu” jest fascynująca. Czyż nie jest tak, że wystarczy (w bezpieczym, sprzyjającym środowisku) spróbować podjąć się czegoś nowego, aby odkryć w sobie „zakurzony”, zapomniany potencjał do działań/zadań – coś, czego byśmy się po sobie nie spodziewali? Ja też mam za sobą takie doświadczenie, i choć przekraczanie strefy komfortu jest bardzo stresujące, to „nagroda” (emocjonalna, poznawcza) rekompensuje to z nawiązką! Efekt „uboczny” – wzrost poczucia własnej wartości, poczucia sprawczości… Szczerze polecam:)

  • „Life begins at the end of your comfort zone”
    https://www.facebook.com/video.php?v=439383706224458